wtorek, 31 stycznia 2012

Recenzja

Dzisiaj krótka recenzja książki, którą przeczytałam jakiś czas temu. Poleciły mi ją znajome i mimo, że książki tego typu raczej mnie nie interesują, tytuł, okładka i krótkie streszczenie z tyłu raczej nie były przekonujące, ale nie miałam pomysłu, jaką książkę wypożyczyć, dlatego postanowiłam ją przeczytać i.. nie żałuję.

Książkę napisała Janette Rallison, nosi tytuł "Taka sobie wróżka". Jest to historia 16-letniej Savanny, lubianej amerykańskiej nastolatki, która chodzi z najfajniejszym chłopakiem w szkole. Uwielbia zakupy i raczej nie w głowie jej nauka. Tuż przed szkolnym balem Hunter zrywa z nią dla starszej siostry, Jane. Savanna życzy sobie księcia z bajki, z którym mogłaby pójść na zabawę. Książę się nie zjawia - zamiast niego do dziewczyny przychodzi Chrissy - tytułowa "taka sobie" wróżka. Obarczono ją tym tytułem ze względu na słabe oceny, na tytuł "dobrej wróżki" jeszcze sobie nie zasłużyła. Stara się o niego, a pomoc Savannie jest doskonałą okazją do poprawy stopni. Chrissy obiecuje, że spełni trzy życzenia dziewczyny. Pozornie proste w budowie życzenia odwracają życie Savanny do góry nogami. Najpierw trafia ona do średniowiecznego świata Kopciuszka, który nie okazuje się taki, jaki został opisany w baśni Andersena, po wymówieniu kolejnego życzenia znajduje się w bajce o Śnieżce i siedmiu krasnoludkach. W trzeciej bajce losowo wybrany partner Savanny, Tristan, musi zostać księciem, aby możliwy był powrót do przyszłości. Mimo, że w baśniach wszystko kończyło się dobrze, tutaj jednak działo się odwrotnie - wydarzenia miały całkiem inny, łagodniejszy przebieg. Tristan musiał zaryzykować swoje życie, aby Savanna, Jane i Hunter mogli wrócić do XXI wieku. 

W początkowych rozdziałach książka wydawała się być typową opowieścią o miłości nastolatków. Ku mojemu zaskoczeniu, akcja niesamowicie szybko się rozwinęła, a wątek miłosny nie był tym najważniejszym. Bohaterowie świetnie się dopełniają, ich osoby wydają się być bardzo sympatyczne i ciężko jest ich nie polubić. Akcja zwięzła, nie było momentu, kiedy coś się nie działo, występuje wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji. Jedyną wadą jest błąd w zamianie czasu ze "średniowiecznego" na współczesny. Ale to tylko mały, zauważalny tylko dla czepialskich, szczegół. 

Książka mądra, ale też zabawna, napisana prostym językiem, łatwa w czytaniu. Każda nowa strona intrygowała do przeczytania kolejnej. Dzięki niej zrozumiałam, że nie należy oceniać książki po okładce, a w tym przypadku - tytule, który nie był zbyt zachęcający. Z niecierpliwością czekam na ekranizację, ponieważ ciekawi mnie, jak scenarzyści przedstawiliby scenerię średniowiecza i jak wyglądaliby bohaterowie, których wizerunek stworzyłam sobie we własnej wyobraźni podczas czytania. Polecam na zimowe, mroźne wieczory, powoduje, że na kilka godzin zapomina się o codzienności i problemach, a wraca do dzieciństwa, kiedy baśnie Andersena i marzenia o księciu z bajki były całym życiem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz