poniedziałek, 16 stycznia 2012

Coś nie coś o książce

Dziś trochę opowiem o powstaniu książki. Zaczęło się od tego, że po napisaniu dwóch rozdziałów książki na faktach autentycznych zabrakło mi tematów do opisywania. Wtedy też doszłam do przykrego wniosku, iż moje życie od początku było nudne. I pewnego dżdżystego wieczoru chwyciłam za długopis i zaczęłam tworzyć. Pierwsze 3-4 rozdziały pisałam w najnormalniejszym zeszycie w kratkę - mam go do dziś i piszę w nim, kiedy nie ma prądu albo kiedy nie chce mi się włączać komputera. Początkowo rozdziały były krótkie, jednak za każdym razem, kiedy czytałam wszystko od nowa, każdy z nich powiększył się nawet dwa razy - dodawałam dłuższe opisy, historie, dialogi. Ostateczny wygląd prezentuję na blogu. Początkowo o książce wiedziała tylko jedna osoba - osoba, z którą się zaprzyjaźniłam w gimnazjum. Dzięki niej książka ma taki, a nie inny wygląd. Ona czytała każdy rozdział, pocieszała mnie, kiedy zwątpiłam w "świetność" książki, podpowiadała, co jeszcze można dopisać, wymyślała historie, imiona bohaterów -mimo wszystko DZIĘKUJĘ. Główną bohaterką, Edytą, w rzeczywistości jestem ja, tzn., te historie nie są prawdziwe, choć niektóre tak, po prostu odziedziczyła po mnie pewne cechy charakteru. Przyjaciółką Edyty jest Wiktoria, a jej odzwierciedleniem jest nikt inny, jak P., o której wspominałam już wcześniej. Chłopakiem (nie ukrywajmy-wszędzie występuje wątek miłosny :D) jest ten przystojny i niesamowicie inteligentny brunet "o oczach znanego aktora", który z czasem uświadamia sobie, że bardzo lubi Edytę, jednak pewne dość poważne komplikacje wszystko rujnują. Mam nadzieję, że ostatnim zdaniem Was zaintrygowałam do obserwowania wpisów. Jak myślicie? Czy Edyta i Kuba będą razem? Przyznam się szczerze, że sama tego nie wiem. Mam kilka wizji, choć cały czas zastanawiam się, czy zastosować tradycyjnie "happy end", czy może jakieś smutne zakończenie? Nie chcę, aby książka była zwykłą opowieścią o miłości, bo rzygam takimi historiami, chcę zastosować zwrot akcji, chcę zmylić czytelnika. Co do tytułu książki, to nadal go nie ma. W dokumencie, w którym zapisuję tekst, książka jest podpisana "Coś tam coś tam". Niezły tytuł, co nie? ;) Mam nadzieję, że jakiejś pięknej nocy dostanę olśnienia i będę wiedziała, że to ten. Dzisiaj z mojej strony to tyle. W weekend spodziewajcie się kolejnej części książki. See you soon!
PS Nie wiem, dlaczego wyświetla się zła godzina, choć staram się to zmienić. W każdym razie post został dodany o 16.37.



2 komentarze:

  1. znam taką historie tylko ja byłam jak P. jeśli nie będzie to typowe romansidło to z chęcią poczytam sobie. a czas zmieniasz Ustawienia->Formatowanie->strefa czasowa +1 Warszawa
    Pozdrawiam i życzę wytrwałości w pisaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziękuję ;) I jednocześnie dziękuję za pomoc. Trochę nie mogę ogarnąć blgspota.
      Niedługo kończę dopiero 16 lat, więc nie będzie to nie wiem jak dobra książka, tym bardziej, że zaczęłam ją już wcześniej, tylko na jakiś czas się zatrzymałam i teraz znowu ruszam :)

      Usuń